Szepty. Wymowne pomrukiwania. Łagodne przejścia na inną ( lepszą ?) stronę
i gwałtowne powroty do rzeczywistości. Wątpliwości. Świadomość, że ta
wykreowana pod powiekami rzeczywistość tak bardzo chciałaby się uzewnętrznić,
ale tak mocno boi się niezrozumienia, tego, że się nie obroni, zderzenia z tym,
co realne, szybkie, czasem tak ogromnie odległe. Aż wreszcie obawa przed
pewnego rodzaju uzależnieniem. Przecież, bądź co bądź, jestem do nich tak
skłonna, słaba. Nie, nie tak przyziemnie. Za bardzo lubię niedopowiedzenia żeby
dać się zwerbować oczywistości. Popadanie ze skrajności w skrajność, chore
relacje, brak reakcji, stracone szanse, kilometry nie do przebycia - a i
owszem. Idealizowanie, w pewnym stopniu destrukcyjnych, skłonności i
przyzwyczajeń....Utopia. Tęsknota do niej. Człowiek w drodze. W głowie kraina
szczęścia, wielcy szczęśliwcy, światła ulic. Noc, która kusi i nęci grą
świateł. Taksówki, które zbyt często mają pojemniejszą dusze niż ich
właściciele. Miliony historii, szybka analiza. Ostatnie spojrzenie na
siedzenie. Trzask drzwi. Początek. Szybka, acz intensywna wizualizacja, kto -
dlaczego - do kogo. Czasem tak bardzo ckliwie, może nawet żałośnie. Użalanie
się nad sobą, to takie wygodne.
Chciałabym zawsze mieć to miejsce z tyłu głowy. Marzę, by było moje.
Tak dobitnie określiłam jego jestestwo gdzieś w środku. Nie chce dystansu,
ograniczeń. Ma być surowo, niegramatycznie i kameralnie. Przecież nie potrafię
mówić. Chciałabym. Dziwie się i dziękuję, że tak długo i cierpliwie to znoszą. Bałagan
w głowie. Ogromna przestrzeń, horyzonty i ? Pustka. Codzienne utwierdzenia w
przekonaniu o tym, jak ciężko jest o SŁOWA.
Trwożne pragnienie rozkoszy lęk przed spełnieniem rozproszy. W przepastnej
szafie niepamięci.
Trwaj chwilo, trwaj.
N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz